Pokój Wspólny Ravenclawu to wieża. Sypialnie są w miarę duże, a pokój główny bardzo przytulny. W sypialni dziewcząt pierwszorocznych, oprócz mnie i Luny, są jeszcze: Brandona Picky – wysoka, szczupła, ciemnowłosa dziewczyna o niesamowicie jasnej karnacji; Melanie Xaprey – dziewczyna z burzą brązowych włosów; Zora Maley – brunetka o wiecznie wesołym wyrazie twarzy. Wszystkie są naprawdę bardzo miłe. Wybrałam sobie łóżko obok okna. Nie mogę się doczekać jutra! Pomimo podniecenia zasnęłam błyskawicznie szybko.
.~*~.
Obudziłam
się i rozejrzałam – Brandona i Melanie jeszcze spały, natomiast Luna siedziała
na swoim łóżku wpatrując się w okno. Po Zorze nie było śladu.
- Hej
– powiedziałam do Luny.
- O,
cześć, nie zauważyłam jak wstałaś – powiedziała jak zwykle rozmarzonym głosem.
- Jak
wrażenia? – zapytałam
-
Cieszę się, że jestem w Ravenclawie.
- To
fajnie. No to co, idziemy za chwilę na śniadanie?
-
Jasne.
Dopiero
gdy zeszłyśmy z Luną na śniadanie do Wielkiej Sali przypomniałam sobie o tym,
jak cudowna była wczorajsza uczta po Ceremonii Przydziału. Usiadłyśmy z Luną
obok Zory, która na nasz widok uśmiechnęła się. Rozmawiałyśmy chwilę o nadchodzących
lekcjach, ale potem Zora odeszła, więc chciałam pogadać z Luną o wczorajszym
incydencie w pociągu.
-
Luna, bardzo mi przykro, za to co wczoraj powiedział Draco. Wybacz, on naprawdę
nie chciał cię urazić.
- Nie
ma sprawy, naprawdę – powiedziała Luna patrząc na stojącą przed nią owsiankę.
-
Serio? Och, Luna! – zawołałam. – Szybko, kończmy śniadanie, za chwilę będzie
dzwonek.
- Idź,
za chwilę cię dogonię – powiedziała rozmarzonym jak to zwykle u niej głosem.
Chciałam
już wstać, ale nagle zaczęły się zlatywać sowy.
-
Poczta! – ktoś zawołał.
Więc
musiałam poczekać i zobaczyć czy przypadkiem coś do mnie nie przyszło. Wśród
wielu latających sów, rozpoznałam jasnobrązową sowę Malfoyów. Leciała w stronę
stołu Ślizgonów. Po chwili jednak, podleciała do mnie. Odpięłam list z jej nogi
i zaczęłam go nerwowo otwierać. Wiedziałam już, że to od Narcyzy. Po chwili
jednak przeczytałam :
Droga Konkordio!
Wiem już, że jesteś w
Ravenclawie. Pewnie jesteś załamana, ale naprawdę nie ma się czym martwić! To
tylko domy. Pamiętaj, że Draco zawsze Ci chętnie pomoże lub udzieli rady. Pisz
do nas od czasu do czasu, ucz się pilnie i nie sprawiaj nam kłopotów.
Narcyza i Lucjusz
Moje
rozważania na temat listu przerwały jednak krzyki starszej kobiety. Spojrzałam
na Lunę, a ona nie patrząc na mnie wskazała stół Gryfonów. Siedział tam
rudowłosy chłopiec, na oko z drugiego roku, przed którym był wyjec – to z niego
dobiegały te wrzaski. Szybko spojrzałam na stół Ślizgonów – Draco pękał ze
śmiechu. No tak, przecież ten rudowłosy to Ron Weasley, a obok niego siedział
nie kto inny jak Harry Potter. W końcu go zobaczyłam! Nie widziałam go podczas
wczorajszej uczty. Spojrzałam jeszcze raz na Dracona, uniosłam pytająco brwi, a
on tylko się do mnie uśmiechnął.
Gdy
odbył się dzwonek szybko popędziłyśmy z Luną do Sali od zaklęć i uroków. Powitał
nas profesor Filius Flitwick – opiekun naszego domu. Jest to bardzo niski
człowieczek, który żeby dosięgnąć katedry musi stanąć na stosie książek. Atmosfera
w jego klasie jest luźna, zawsze była – tak przynajmniej opowiadał Draco. Usiadłam
między Luną, a Zorą, kiedy do klasy wpadły Melanie i Brandona. Na ich widok
wszyscy parsknęli śmiechem – obie miały jeszcze w buzi resztki tostów i
owsianki, miały poczochrane włosy i niedbale założone szaty.
-
Przepraszamy za spóźnienie – powiedziała Brandona.
-
Dobrze, już dobrze – odpowiedział piskliwym głosem Flitwick. – Siadajcie.
Gdy
już usiadły, słyszałam jak Melanie mówi do Zory:
-
Dlaczego nas nie obudziłyście?
Po
bezskutecznym godzinnym zmuszaniu obiektów do lotu przyszedł czas na
transmutację. W tej klasie Luna usiadła z Melanie, Zora z Brandoną, ja zaś
usiadłam z Gryfonką – Ginny Weasley. Początkowo czułam do niej ogromną niechęć,
ale zanim profesor McGonagall weszła do klasy nawet fajnie się z nią
rozmawiało. Profesor McGonagall była zupełnym przeciwieństwem profesora Flitwicka
– atmosfera w jej klasie była napięta, a ona zaś bardzo pilnowała dyscypliny.
Wytłumaczyła, że transmutacja to najbardziej niebezpieczna dziedzina magii,
której będziemy się uczyć w Hogwarcie. Dała pokaz swoich umiejętności. Zamieniła
pustą klatkę w kredens, a kredens w klatkę. Nie mogę się doczekać, aż ja będę
tak umiała. Dzisiaj nie mam eliksirów, ale mamy o północy astronomię, a teraz
jeszcze dwie godziny obrony przed czarną magią.
Wraz
z Melanie szłyśmy do klasy rozmawiając i przeglądając książki, gdy nagle za
nami Zora głośno pisnęła. Obróciłyśmy się w jej stronę – patrzyła się przed
siebie uśmiechając się szeroko. Spojrzałyśmy na co ona się tak patrzy i
zobaczyłyśmy Gilderoya Lockharta. Rozmawiał z profesor McGonagall. Nawet z tej
odległości można zobaczyć jego śnieżnobiałe, proste zęby. Wszystkie dziewczyny
weszły po dzwonku do jego klasy ciągle się potykając. Wszystkie oprócz mnie,
Luny i Ginny. Usiadłyśmy wszystkie blisko siebie.
-
Witam – powiedział Lockhart. – Gilderoy Lockhart, kawaler Orderu Merlina
Trzeciej Klasy, honorowy członek Ligi Obrony przed Czarną Magią i pięciokrotny
laureat nagrody Najbardziej Czarującego Uśmiechu tygodnika „Czarownica”. A
więc, na dzisiejszej lekcji, jak wszystkie klasy zresztą rozwiążecie teścik.
Macie 30 minut – rozdał arkusze szczerząc zęby.
Spojrzałam
na swój arkusz, potem ze zdziwieniem na Ginny, bo przeczytałam na nim pierwsze
trzy pytania :
1.Jaki
jest ulubiony kolor Gilderoya Lockharta?
2.Jakie
jest skryte pragnienie Gilderoya Lockharta?
3.Jakie
jest, według ciebie, największe osiągnięcie Gilderoya Lockharta?
Takich
pytań było 54. Z Ginny z trudem powstrzymałyśmy śmiech.
-
Koniec czasu! - krzyknął Lockhart zbierając i oglądając prace. – Gdzie są panny
Lovegood, Tonks i Weasley?
Uniosłyśmy
ręce.
-
No widzę, że nieco różnicie się od innych dziewcząt, chociaż dwie z was to
Krukonki. Tak, tak… Też byłem Krukonem. No, ale w każdym razie bardzo się
różnicie od innych dziewcząt. Nie czytałyście moich dzieł?
Pokręciłyśmy
głowami.
-
A można wiedzieć dlaczego nie zechciałyście tego zrobić?
-
Wie pan, moja mama ma świra na pana punkcie, dlatego ja mam po prostu tego
dosyć – odezwała się Ginny.
-
Rozumiem… A panna Tonks?
-
Nie miałam okazji.
-
Aha… Lovegood?
-
Mój tata mówi, że nie chce, żebym czytała takie rzeczy. Ja osobiście wolę wyjść
na dwór niż siedzieć w domu i czytać książki.
Wtedy
rozległ się dzwonek na przerwę. Szybko z Luną i Ginny wyszłyśmy z klasy.
Pobiegłyśmy na Dziedziniec Transmutacji, usiadłyśmy na jednej z ławek,
spojrzałyśmy się jedna na drugą i wybuchnęłyśmy śmiechem.
-
Hahahahaha, o Boże – śmiała się Ginny.
-
Narobiłyśmy sobie już pierwszego dnia – powiedziała ledwo żywa ze śmiechu Luna.
Wtedy
podeszły do nas Melanie, Zora i Brandona.
-
Jak mogłyście nie znać odpowiedzi na te pytania? – zaczęła Zora.
Męczyły
nas tak przez całą przerwę.
Następna
lekcja obrony przed czarną magią to była pogadanka na temat testów. A to
podobno historia magii jest najnudniejszym przedmiotem w tej szkole.
Gdy
wyszłyśmy z klasy razem z Luną pożegnałyśmy Ginny i ruszyłyśmy w stronę
Wielkiej Sali. Usiadłyśmy, nałożyłyśmy sobie udka z kurczaka, tłuczone
ziemniaki i surówkę z marchwi i jabłek. Obok nas usiadła Penelopa Clearwater –
prefekt Krukonów. Dopytywała się o wrażenia związane z pierwszym dniem szkoły.
Była bardzo miła. Gdy Luna skończyła już ciasto truskawkowe oświadczyła, że
musi już iść i że spotkamy się w Pokoju Wspólnym. Pięć minut po jej odejściu,
ja również wstałam. Przy drzwiach do Wielkiej Sali stał Draco. Był sam.
-
Toni! Ej, Toni!
-
Co chcesz, Draco? Może poczytać trochę śmiecia, co? Przepraszam, ale akurat go
nie wzięłam.
-
Toni, przepraszam za to jak się wczoraj zachowywałem w pociągu. Czemu od razu
nie powiedziałaś, że chcesz usiąść gdzie indziej? Myślisz, że to mógł być jakiś
problem?
Milczałam.
Po chwili objął mnie mocno.
-
Przecież bym zrozumiał, że chcesz siedzieć z kimś innym. Możesz mi zawsze
wszystko powiedzieć. Jesteś moją kuzynką i najlepszą przyjaciółką.
-
Serio zawsze mogę ci wszystko powiedzieć?
-
Zawsze.
-
Uch, no dobrze. Według mnie Pansy Parkinson jest kompletną kretynką, a Crabbe’a
i Goyle’a się boję.
-
No widzisz Toni. A ja nie lubię Luny, ale postaram się polubić. Poza tym nie
musisz ich lubić. Wystarczy, że będziesz lubiła mnie, okej?
-
Przecież ciebie najbardziej lubię. Ale zrobiłbyś coś dla mnie?
-
Co tylko chcesz.
-
Dobrze. Mógłbyś przeprosić Lunę?
-
Toni…
-
Proszę…
-
Okej, przeproszę ją.
-
Och, dzięki. Na kolacji, dobrze?
-
Dobrze.
Dopiero
teraz puścił mnie z objęć. Szybko się z nim pożegnałam i pobiegłam do Pokoju
Wspólnego Krukonów. Luna akurat odrabiała lekcje na kanapie. Usiadłam obok niej
i również zaczęłam robić zadanie. Przede wszystkim ćwiczyłam zmuszanie obiektów
do lotu. Udało mi się! Pogadałam jeszcze z Melanie, która jest mugolakiem, o
malowaniu paznokci. Ci mugole… Kto wpadł na pomysł, żeby malować sobie na różne
kolory paznokcie?
Szybko
potem zeszłyśmy na kolację. Już usiadłyśmy gdy nagle podszedł do nad Draco.
-
Luna, chciałem cię przeprosić, za to co powiedziałem wczoraj w pociągu.
Naprawdę tak nie myślałem.
-
W porządku, naprawdę.
-
Serio? Bo naprawdę przepraszam…
-
Spokojnie, serio.
-
No dobrze, w takim razie smacznego i cześć.
Uśmiechnęłam
się sama do siebie – Luna rzeczywiście teraz wydawała się taka szczęśliwsza.
Po
kolacji tak nie chciało mi się iść na astronomię… Co prawda, zaczyna się ona dopiero o północy,
ale teraz trzeba się trochę zdrzemnąć, żeby jutro rano nie spóźnić się na
pierwszą lekcję.
Równo o
północy zaczęła się lekcja. Byłam zmęczona, ale udało mi się coś zapamiętać.
Gdy tylko weszłyśmy do naszej sypialni, przebrałam się w piżamę, wskoczyłam do
łóżka i natychmiast zasnęłam.
super ! czekam na dalszy rozdział !:)
OdpowiedzUsuńFajnie piszesz ♥
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystkie rozdziały i czekam na więcej :D
Obserwuję i liczę na to samo ;3
http://oiksisters.blogspot.com/
Obserwuję publicznie jako blogerkxd ♥
UsuńUwielbiam to! Super napisane
OdpowiedzUsuńU MNIE NOWY WPIS!
ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA I OBSERWOWANIA!:)
figh-for-your-dreams.blogspot.com
Świetnie piszesz! Naprawdę, extra ;) Czekam na następną część!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie, konkursik: http://www.rozanszczanka-daria.blogspot.com/
Jakie genialne ;o
OdpowiedzUsuńzakochałam się w tym , czekam na dalsze części ♥
dziękuję, naprawdę bardzo miło mi to usłyszeć ! :3
Usuńdzięki, zajrzę na Wasz i na pewno mnie zainteresuję <3
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, dawno nie czytałam takiego długiego, muszę się cofnąć do początku, bo jest rewelacyjnie :)
OdpowiedzUsuńCześć, to nie spam tylko post informujący, a trafił do ciebie, ponieważ skomentowałaś naszego bloga : ) natolatekswiat.blogspot.com od niedawna jest http://insuperable-blog.blogspot.com ZAPRASZAM
OdpowiedzUsuńCiekawe ;3
OdpowiedzUsuńhttp://dusza-marzycielki.blogspot.com/
wpadłyśmy przypadkiem, ale z pewnością będziemy zaglądać częściej!
OdpowiedzUsuńidealny blog to moli książkowych :)
Buziaki,
Katania
Świetny rozdział :D Kiedy kolejny? Już się nie mogę doczekać :)
OdpowiedzUsuńŚwietne ♥
OdpowiedzUsuńzapraszam też do mnie
b-e-u-m-s.blogspot.com